Z kronikarskiego obowiązku wypadałoby cokolwiek napisać o meczu Dinamo-Lech w Gruzji. No ale co tu pisać kiedy drużyna wybrała się na wakacyjną wycieczkę do fajnego miejsca, do Batumi. Bo jakże inaczej określić ten wyjazd, po pierwszym meczu, po wyniku u siebie 5-0? Nawet kiedy środek obrony taki nieco "z łapanki", a najgroźniejszy napastnik ( wystarczy spojrzeć na jego poważną brodatą gębę) czyli Ishak opala się na ławce rezerwowych. Jeśli dodamy do tego obecność w hotelu "kolegi Szweda" czyli nowego stopera to wyjazd bardzo podobny do wyjazdu turystycznego. I tylko boleć można nad tym ,że Lech tak słabo wylosował w 1 rundzie eliminacji do LM. Bo jak tu brać "na poważnie" drużynę Batumi ( która ponoć mocno cisnęła też w 1 rundzie el LM swego rywala czyli Slovana Bratysława) kiedy dostaje w bańkę w Poznaniu 5-0. I taki był ten mecz rewanżowy. Niepoważny i daleko było od tego żeby Dynamo strzeliło pięć bramek Lechowi. Bardzo daleko. Grali jak grali i wię...
piła nożna