Dałem na początku pomeczowy zrzut bo on mówi wszystko. Pierdyliony spacerowych podań (686 do 278) , albo jeśli już podania do przodu to następne spodanie w bok lub do tyłu. Taki wiosenny s pacer z oczekiwaniem ,że rywal się ze strachu posra i jak pies położy cię na grzbiet łapami i brzuchem do góry błagając o litość. Tak jakby Lechici zapomnieli że to jest parciana liga gdzie naczelnym zawołaniem --- "niski pressing i kontra". To właśnie pokazuje ilość podań Lecha ( prawie 3x większa od rywali) i wykaz kilometrażu tych co biegali najwięcej. A przecież na WŁASNYM stadionie to Lechici powinni zabiegać przeciwników na śmierć , mając do tego już nie 3 ale 6 dni na przygotowanie się po poprzednim meczu w Radomiu. Sobiech mnie już tak wkurwia że,,, nie wkurwiam się na tę jego "grę" . która polega tylko na przebijaniu piłek głową byle dalej i praktycznie do nikogo , grając bardziej jak gra stoper niż napastnik. Ten facet po prostu tak ...
piła nożna