Kiedyś Pan Strejlau "odkrył Amerykę mówiąc dawno temu w TV cytuję : "piłka nożna to sport biegowy". Przez pewien czas w Lechu ,wierząc w "jakość graczy" , z uporem maniaka forowano " tiki-takę" i Lech miał najwyższe "posiadanie piłki" w lidze ,w kilku niedawnych sezonach . Wiem jednak, że w Polsce zmiany jakby tak bywają zwolnione. Tak było zawsze. I Barca dawno odeszła od tiki-taki na rzecz obowiązującego szybkiego grania przez skrzydła gdy w Lechu trwali w uporze.. Więc i bieganie, wybiegane statystyczne kilometry niedawno nie były najważniejszą pozycją w lechickich statystykach meczowych - dla trenerów z uporem maniaka mówiących " jak my posiadamy piłkę to rywal jej nie ma". Niewiele to dawało, a sukcesy odnoszono kiedy Lech miał szybkich, agresywnych skrzydłowych ( Kamyk, Skóra ostatnio, a dawniej Peszkin). Co zresztą potwierdziło się, gdy oni za niezłe bejmy opuszczali klub. Bo na Zachodzie obecnie liczy się: drybling i ...
piła nożna