Są słynne "firmy" takie które są "historyczne" i nawet jak idzie im gorzej to grać z nimi to powód do dumy.
Liverpool, Bayern, Real,Barcelona,Ajax i,,,Benfika. Nie wszystkie są teraz na szczycie, ale nazwy dla kibica są pełne znaczeń, czasami już tylko wspomnień ( na przyklad taki Ajax to dzisiaj już "nie to").
Być może Bayer Leverkusen to niemiecka siła, ale wystarczy powiedzieć BENFICA i pojawia się szacunek i docenienie rywala.
1 połowa trawa na boisku fantastyczna ! Sam chciałbym taką mieć w ogrodzie !
Oglądam transmisję w.... telewizji... portugalskiej. Nieco trudno ,bo języka ni w ząb, do tego graczy Benfiki nie znam (poza Kamińskim, ale nie gra), ale spoko. Lecha znam na wyrywki.
Lech tradycyjnie czyli ... początek meczu i... już mamy 1-0 dla rywali Kolejorza. Mówiąc z pewnym poczuciem humoru.... to można się przyzwyczaić, Teraz tyle że rywal strzelil/wcisnął gola bez wielkiego "udziału" Lechitów. Ot gol jakości prawie jak z Ekstraklasy, wciśnięty niemiłosiernie i "bez stylu". No ale gol to gol.
W pierwszych 20 minutach zauważyłem taki schemat:
-Benfica uparcie atakuje prawym skrzydłem Lecha , "na Pereirę" i chyba tak by zmęczyć asekurującego go niezłego przecież Walemarka. Sprytnie .
- Lech jak już to długa laga na Hakansa. I próby zmuszenia pressingiem, by to Benfica też grała długą lagą.
I tak naprawdę to do końca tej połowy nie miałem wrażenia ,że to mecz " do jednej bramki". Gra była wyrównana z tym że Benfika coś tam modziła pod bramką Lecha (zgodnie z oczekiwaniami), ale Lech tak naprawdę "nieżle grał w polu " napędzany głównie przez Pereirę" , ale pod bramką Benfiki nic nie było. Okrągłe ZERO celnych i niecelnych = JEDEN.
Akurat tego się spodziewałem. Widać brak Ishaka. On straszyłby rywali groźnym wyglądem i przeszłymi sukcesami i golami. Lepiej choćby to WYGLĄDAŁO.
PS.
Yegbe prawie tradycyjnie był bliski samobója pod koniec połowy. "Miał pecha" bo trafił tylko w poprzekę bramki Lisa. No cóż ...................jak pech to pech.
2 połówka ( na zdrowie panowie)
Nic wielkiego , aż do 62 minuty kiedy Hakansa zastępuje Palma i 66 minuta kiedy fajnie i celnie szczupakiem strzela Walemark. Czyli MAMY PIERWSZY CELNY STRZAŁ Kolejorza.
Miłe złego początki, bo niedługo potem Pereira (ograny jak dziecko) plus Lis wpuszczający piłkę między nogami i mamy 2-0.
Ale teraz to Portugalczycy serwują Lechowi klopsa...... i w 73 minucie (prawie tak samo jak tradycyjnie w LE robi to Lech) Benfica "sama strzela sobie gola" - no sorry strzela go Bengtsson który wszedł niedawno. No Panie...... niekiepskie jaja się odpierdalają ! !
79 minuta Guma za Pereirę. Czyli Lech broni tego 2-1 ? No.... niekoniecznie bo... po akcji PRAWĄ STRONĄ Kolejorza (Guma!Choć zawalił Skrzypczak) jest już 3-1 i można się pakować do Poznania.
Po zawodach.
W bagażu bramkowym LEuropy w 4 meczach Lech ma =12 goli straconych ( 4+4+1+3) / zaledwie 2 strzelone. Punktów = JEDEN ( z Sunderladem).




Komentarze
Prześlij komentarz