Nie kazdy ma czas albo (jak ja) nie lubi meczów :skoro świt".
Więc "zmusiłem się" i oglądałem to "widowisko" polewane komentatorsko prez Borka i nie lepszego Mielcarskiego.
No cóż po prostu chciałem jednak "nie wierzyć oczom".
No niestety ..... cóż. Na boisku biega Palma plus Agnero. To jest gwarancja że będzie lipa.
No i Palma chyba raz odebrał piłkę i raz CELNIE podał. No szkoda gadać bo Agnero dobrze mu "asystował' usiłując grać w piłkę.
I nie dziwię się że Frederiksen wpienił się na Palmę. Bo Agnero za 2 żółte kartki sam sie wyautował.
Wolno, trzy kontakty z piłką , podbieganie (nie, nie BIEGANIE) i tyle. Do tego mamy pierdyliony wrzutek na... no... na Milića? Ale jego w Lechu nie ma !
To w 2 połowie bramka dla Tarnobrzegu po..... wrzutce i główce . Zamieszany w to wszystko Pan Jagiełło. Nic Lech się nie uczy. Niczego od specjalisty z Anglii. Gra gową cieniutka a przecież doświadczenie... i tak dalej.
No ale WIĘCEJ BIEGAĆ I SZYBCIEJ - jaka to banalna rada.
Niestety, mecz sam się nie wygra... he he ... to nie...Toto Lotek.
I koniec. Kurtyna opada, Aktorzy mogą iść do domu, publika ma okazję, by mędzić. To się niekiepsko wyleje... tylko tyle "pociechy" że .... ARSENAL RZEGRAŁ TEŻ z kompletnymi no nejmami. Też w jakimś tam Pucharze.
Dałem radę oglądać dla Was ten zakalec bo strawić się nie da.
PS:
Młodzi z Lecha: są niestety spłoszeni i nie dali rady: Bartczak, Śledziński, Szymczak. W piłkę tak naprawdę grał tylko- Pereira.
Dziękuję za uwagę.
Komentarze
Prześlij komentarz