1 połowa
Lech to "drużyna powtarzalna".
Czyli "lubi tracić gole" tak do 10 minuty. I standartem jest to zarówno w LE jak i w Ekstra.
Przyczyn nie ma co szukać.Po prostu początek,to "gramy od bramkarza" i.... do własnej bramki.
Może więc tak przez pierwsze np 20 minut tak nie grać? Oczywiście trudne to bo rywale (co poniekąd norma we współczesnej nożnej) zakładają pressing i... kiszka. No ale z tematem strat ( tak wcześnie goli ) coś trzeba zrobić.
W sumie 1 połowa niewiele różni się od tej z Crystal Palace. Czyli tragedii nie ma, rywal PO PROSTU CELNIEJ PODAJE SOBIE PIŁKĘ.
Niecelność (szczególnie przy wykopach Lisa!) to niemal norma. No ,ale tu kłania się tzw "kultura piłkarska i poszanowanie piłki" ,gdy obesrany Lech zagrywa.... do nikogo. Być może to wina "zaciśniętych zwieraczy" a nie ochota pogrania sobie. Za mało "ruchu bez piłki" ( co zresztą obnażył Bayer Leverkusen).
Anglicy to nie Bayer i to widać, ale Lech to nie "rywal z górnej półeczki" i to też widać.
Bramka dla Angoli typowa "lechicka", okazja Hakansa też typowa czyli laga do szybkobiegacza i okazja spierdolona. A trzeba było walić "ile fabryka dała". Okazja JEDNA, Anglicy mieli ich ze 3 więc wynik "sprawiedliwy"... he he he he.
2 połowa
Pięknie i zgodnie ze schematem mogła się zacząć... od samobója Ishaka. To byłby wręcz chichot losu. Kolejny mecz i kolejny gol ,który sam sobie strzela Lech. Niewiarygodne !
Ale... znowu Lech nie pękł w 2 połowie i bramkę w końcu strzelił (Bengtsson) i Lech ruszył. Nareszcie nie oglądałem spuszczonych głów ,bo w pare minut później Gurgul (!) mógł strzelić na 2-1. Nie udało się szkoda.
Murawski, Ishak , Hakans, Yegbe + Skrzypa + Pereira + Gurgul. i Lis za interwencje , ale gubi u mnie punkty przy strasznie niecelnych wykopach kompletnie do nikogo.W sumie jednak sporo pozytywów.
Trzeci mecz Lecha i nie miałem dziś wrażeni "meczu do jednej bramki". Jeden punkt to mały dorobek... ale przypominam sobie po losowaniu meczów LK stwierdzenia - " trzy pierwsze mecze i raczej w czapę no i czwarty to Benfica". Jest PUNKT w sumie w meczu który był REMISOWY.
Jednak dół Premier League to nie dół Ekstraklasy.



Komentarze
Prześlij komentarz