Przejdź do głównej zawartości

GRANIE SRANIE Motór- Kolejorz 0-1

 Jest kategoria "meczów przepchniętych kolanem". Czyli takich że szkoda kasy na wydany bilet choć ktoś się cieszy bo wygrał.

I coś takiego było w dzisiejszy wieczór.

Pisałem wielokrotnie, że mecz musi być WIDOWISKIEM. Bez emocji szkoda prądu. Dziś emocji tak naprawdę nie było. Kopanina i tyle.

Dzisiaj gdyby nie fajna wyprawa nad morze ( pogoda była cudowna, Ustka bajkowa) to dzień zakończyłby się słabym akcentem czyli " bzdetem w Lublinie". A tak... jakoś ten wieczorny mecz ujdzie w tłoku.

Trudno oceniać obie drużyny bo: Motor strzelił celnie JEDEN RAZ , a Lech pudłował niemiłosiernie zadając kłam o " wyjątkowości". Pudłowali : Walemark - trzy strzały=trzy pudła i to on został "królem przemysłu pudeł". 

W mniejszych rozmiarach pudłowali : Milić = 2x, Jagiełło,Kozubal,Hakans, Bengtsson po razie. Pudeł było od groma więc "strzały celne" to był rodzynek i tak naprawdę ich bramkarz tylko 2 razy musiał się wysilić = strzały Ishaka i.... Kozubala.

Reszta to kopanina i pady na murawę jakby grały niemowlaki co się dopiero uczą chodzić. Gdyby nie był to mecz drużyny której kibicuję to rodziłoby to tylko irytację. Gdy uświadomi się sobie że na boisku byli  "faceci w kwiecie wieku" i całkiem nieźle umięśnieni. A tu pady i płacz.



Jak widać i trenerzy Lecha zdegustowani. Nie było czemu ( tej rozterce) dziwić.

Co tu gadać gadali komentatorzy:

- trafiony nieprzyjemnie kolanem

- Ishak starał się obrócić z rywalem na plecach 

- nie boi się przyjmować piłkę w swoim polu karny słoweński bramkarz ( Motoru)

Potwierdził swoje braki Walemark ,po raz kolejny zdjęty ( 64 minuta) z boiska. Trzy pudła z których mógłby zdobyć choć 1 gola, bo okazje miał.

Generalnie... Motor cienki, a Lech wygrał męczliwy mecz 1 bramką . Słabiutko. Wygrał bo był lepszy choć była to dziś "jakość na papierze".






Statystyki wymowne: Motor strzałów celnych .






Komentarze