Mam sympatię do Górnika Zabrze. Od wieku gzuba, kiedyś, dawno. Teraz Lewandowski, kiedyś był Lubański. Król życia.
Dlatego czasem oglądam mecze Zabrzan. Tak z fantazji. Bo reszta Ekstraklasy lata mi setą.
Dzisiaj mecz który jeszcze na tym etapie zmagań nazwać można byłoby, "towarzyskim".
Tabela płaska jak naleśnik i od przedostatniej Ległej , po dzisiejszej sobocie, do lidera zaledwie 15 punktów rożnicy .A "warszawskiej szmacie "do miejsca europejskiego" zaledwie 11 punktów. Chyba nigdy w 21 wieku czegoś takiego nie było.
Czołówka miała być ( tak wieszczyli eksperci) - Raków, Jaga, Lech i może Zległa/ Żydzew. A im na przekór obecnie w czubie tabeli mamy : Jaga , Płock, Zabrze i Lubin (!!!!) - wieczny ostatnio outsider.
Nie znaczy to oczywiście , że ci " wieszczeni" słabi . Raczej ci drudzy korzystają, że Raków, Lech grają i w LK i PP, a Jaga jest dość osłabiona ( choć i tak lideruje) . Trochę to przypomina ucztę padlonożerców. Bo pzrecież ani Lubim, ani Zabrze i tym bardziej Płock nie wyrastają ponad tzw "średnią" .
Te rozgrywki w sez 25/26przypominają do teraz "losowanie lidera przez Sierotkę z czapki".
To prawidłowość sezonu i Lech tylko ją potwierdza. Mimo legend o "sile kadry" nie gromi rywali. Ostatnio najczęściej remisuje lub tak jak w Zabrzu "przepycha mecz kolanem".
I jak większość ligowych drużyn (!!) MA SZANSĘ WYGRAĆ TĄ LIGĘ !
Dziś był klasyczny ligowy mecz. Kiedy gospodarz "napierdala" a rywal nie mając za wiele okazji wygrywa.
Na razie w dzisiejszym wpisie były same banalne ligowe prawdy więc może nieco konkretów o meczu.
Skład wyjściowy nie zaskakujcy ( słaba forma Pereiry ostatnio, Jagiełło cieniutki, Palma nie miażdży rywali- a miał, to samo reszta "ławkowiczów". No może zaskoczenie to "grzanie ławy" przez Golizadeha. No ale trener wie swoje Stawiając na Rodriqueza. Zaskoczeniem jest brak Oumy "przywróconego do żywych po czyścu we Wronkach". Brak czeskiego Murzyna tłumaczyć można tylko tym że ławka ma swoją pojemność i gdy zasiada na niej Thordarson to wolnych miejsc na niej już brak.
Szukałem też (zdjęcie ławki trenerów powyżej) na ławce Sindre Tjelmelanda zaplątanego w jakieś dziwne historie ( a ma jeszcze w Lechu ważny kontrakt). Klub nabrał wody w usta w tym temacie i wiadomo, że nic nie wiadomo. A ze zdjęcia wychodzi mi że jest tam Frederiksen, Wędzonka, Anglik od wolnych, kier. drużyny Pan Skrzypczak senior. Dziwna sytuacja , albo choroba epidemiczna, coś jak malaria.
1 połowa to bramka . Sędzia który gwiżdże jak oszalały KAŻDE WEJŚCIE LECHITY jako faul i w rezultacie po meczu Lech zarabia 4 żółte kartki ( Ishak, Bengtsson, Rodriquez i Gumny), a podobnie grający Górnik zarobił tylko 1 żółty kartonik -Janicki.
Może i dobrze żę 4 kartkę dostał Ishak. Lepiej wcześniej niż później. Poznamy w następnym meczu ligowym "siłę napastniczą Lecha" bez Ishaka ( Agnero? Palma?). A i Ishak sobie odsapnie bo w planie i liga i PP i LK.
2 połowa: patrz 1 połowa tak od bramki Ishaka.
Sumując:
1- Sędzia kalosz
2- Rodriquez kiedyś zabije się przez niekończące dryblingi
3- trener "miesza" , bo gdzieś "zgubił przepis na grę"
4 - wydarzenie meczu to fakt że Antoni Kozubal już nie jest "największym długodystansowcem" w Lechu. Dzisiaj wyprzedził go Rodriquez (!!), oraz to że gracz Górnika (Sadilek) "przekroczył barierę dźwięku" czyli nabiegał więcej niż TRZYNAŚCIE kilometrów meczowych dokładniej : 13,03 km !
Zadałem sobie trud śledzenia kto i jak strzelał w Lechu w tym zabrzańskim meczu:
- 9'13'' Walemark celnie
- 9'53'' Ishak głową do bramki na 0-1 czyli celnie
- 17'30'' Ishak niecelnie
- 23'00'' Bengtsson niecelnie
- 88' Gumny po rzucie rożnym niecelnie
- 89' Agnero ( miał 100% ale nie dał rady) - celnie
I zachodzę w głowę skąd "oficjalni statystycy" wygrzebali staty strzałów niecelnych Lecha (bo chyba te w plecy obrońców to nie trzały na bramkę!).
PS: Generalnie komentarz Baszczyńskiego oddaje atmosferę i jakość meczu :
"Rodriquez WYWALCZYŁ FAUL"
" Rzeczywiście faul się należał"
" Rodriquez chciał utrzymać piłkę , chciał dać się sfaulować"
Te kilka cytatów z meczowych komentarzy mówi wiele o meczu oraz o grze Rodriqueza.
Jak widzicie nie pokusiłem się by oceniać graczy Lecha indywidualnie. Byli po prostu przeciętnym ligowym zespołem piłki nożnej -Ekstraklasy. Podobnie jak ich przeciwnik - Górnik Zabrze. No oprócz tego zabrzańskiego biegacza- długodystansowca Lukasa Sadilka i Janży , często wymienianego ( rzuty wolne, wrzuty z autu).






Komentarze
Prześlij komentarz