Przejdź do głównej zawartości

Posty

CENTRALNY KLUB WOJSKOWY WARSZAWA

 Jest się z czego śmiać w temacie CWKS.. I nie chodzi tu o "znienawidzony klub" tylko o to że to klasyczny przypadek stwierdzenia "pycha podąża przed upadkiem". Nie mam już pretensji że tak niewiele pisze się o Jagiellonii, Pogoni  czy Górniku Zabrze bo... to kluby odległe od "stołecznego mainstreamu". A wiadomo że zdecydowana większość redakcji sportowych ( oraz mutacji internetowych jakiś tam nawiedzonych ekspoertów) ma siedzibę w Warszawce (ponoć największej wsi na wschodzie Europy). Dziwi trochę może, że nie pisze się za wiele o.... Wiśle Płock . A przecież Płock od Warszawki to zaledwie 1 godzina 41 minut jazdy samochodem czyli taki poznański "żabi skok". A przecię ta  Wisła Płock długo była zaskakującym liderem , a nawet teraz jest na 2 miejscu (za Jagą). Temat więc piękny ,bo mimo potężnego sponsora ( Orlen) to  ta Wisła raz to weszła w tym sezonie do Ekstraklasy, dwa nie ma tam jakiś  wielgachnych transferów ( jak np w  Widzewie). Więc py...
Najnowsze posty

NA DESER LIVERPOOL - M.CITY 1-2

 Po ligowej polskiej rąbance chciałoby się dostać coś na deser. Wybrałem się więc dzisiaj do Premier League. Zobaczyć Liverpool ( powstał w 1892 roku) w meczu z MCity (jeszcze starszy klub , bo założony w 1880 roku). Plus legendarny stadion Anfield Road ( nazwa od dzielnicy Liverpoolu na którym jest położony) , na którym gra Liverpool ( teraz mieści 61272 miejsc). Stadion  powstał w pierwszej wersji w..... 1884 roku . Plus oczywiście słynny hymn Liverpoolu "You'll never walk alone" odśpiewany gremialnie przez kiboli Liverpoolu. Aż ciary chodzą po plecach.  Zresztą co ciekawe to nie jest faktycznie hymn powstały na potrzeby klubu , a "przejęta piosenka " zespołu Gary nad Peacemakers z 1963 roku. Która  była wcześniej jako piosenka wielkim przebojem w Anglii w tamtych czasach. Dużo historii, sentymentów i wspomnień. Oraz bramkarz Dudek i jego mecz w finale LMistrzów w Istanbule i słynny "Dudek dance". Dzisiaj oba zespoły strasznie nakręcone , bo Liverpoo...

WYJAZD ZABRZE-LECH 0-1

Mam sympatię do Górnika Zabrze. Od wieku gzuba, kiedyś, dawno. Teraz Lewandowski, kiedyś był Lubański. Król życia. Dlatego czasem oglądam mecze Zabrzan. Tak z fantazji. Bo reszta Ekstraklasy lata mi setą. Dzisiaj mecz który jeszcze na tym etapie zmagań nazwać można byłoby, "towarzyskim". Tabela płaska jak naleśnik i od przedostatniej Ległej , po dzisiejszej sobocie, do lidera zaledwie 15 punktów rożnicy .A  "warszawskiej szmacie "do miejsca europejskiego" zaledwie 11 punktów. Chyba nigdy w 21 wieku czegoś takiego nie było. Czołówka miała być ( tak wieszczyli eksperci) - Raków, Jaga, Lech i może Zległa/ Żydzew.  A im na przekór obecnie w czubie tabeli mamy : Jaga , Płock, Zabrze i Lubin (!!!!) - wieczny ostatnio outsider.  Nie znaczy to oczywiście , że ci " wieszczeni" słabi . Raczej ci drudzy korzystają, że Raków, Lech grają i w LK i PP, a  Jaga jest dość osłabiona ( choć i tak lideruje) . Trochę to przypomina ucztę padlonożerców. Bo pzrecież ani Lubi...

Cudze chwalicie swego nie znacie... ciekawy przypadek Kajetana Szmyta

Kibol to trochę głupek. Uważający, że ten co "siedział w jednej szatni z  gwiazdami" ( np w Hiszpanii) lepszy od tego co siedzi w szatni np w Lubinie.  To powszechna wada kibola. Kiedy argumentem, by "brać go" jest to że np grał w Celticu. I dzięki takiej optyce  mamy wysyp "odkryć" w polskich klubach ligowych gdzie "zimują potem" zagraniczni Gwiazdorzy, którzy co najwyżej mogliby "załatwiać Gwiazdkę" w Palędziu lub Sycewicach. Stąd (nie pisząc o Widzewie, Zległej czy Paprykarzach bo wuj mnie obchodzą) np w Lechu "odkrycia" typu Balua czy Fabjema. Pierwszy bo.... Murzyn ,a wiadomo ogólnie "że Murzyni szybko biegają" drugi Fabjema zaś bo ... choć to Norweg ( jak Haaland 😄) , ale mający w swoim CV i Chelsea (u-21) i Real Sociedad ( noooo przecież kraj Mistrzów Europy więc wiadomo, musi być dobry). Lech wcale nie lepszy bo... bierze na bramkę Bułgara ( mając sporą grupkę "swoich") bo przecież ( tu pewnie ręka...

DOKONANY WYBÓR

 Wieczór wtorkowy to sprawdzenie składu Lecha na Gliwice i... dokonanie wyboru. Jak widzę ten skład to jakby Frederiksen chciał coś udowodnić. W meczu z Betonami Pereira, Jagiełło, Skrzypczak bezlitośnie po meczu byli zjechani przez kiboli. Którzy zachodzili w głowę dlaczego nie weszli: Gumny, Palma, Mońka. No ,ale każdy "najmądrzejszy jest na schodach" czyli tu, kibol po meczu. Chciałoby się przed Piastem napisać - dziwne że trener Lecha jest takim miękkim ..... robiony, albo.... jest ślepy na treningach jak kret, że dopiero po wpisach na forach ci z meczu z  Lechią co nawalili wylądowali na ławce. Tak jakby dopiero pierwszy ligowy mecz otworzył oczy trenerowi. I tylko odbębnił wcześniej obóz w Abu Zabi. A może otworzył mu oczy Pan Prezes, albo jego Papa ( pokazywano że siedział na trybunach w Poznaniu obok synka). Swoją drogą ciekawe czy obok Frederiksena na ławce w Gliwicach zobaczymy Sindre Tjelmelanda. Tak naprawdę mam do wybory mroźne Gliwice i ligową kopaninę i zabawny...

SOBOTA

 Zima. Na szczęście w nieszczęściu nie wali śnieg ,bo takie mecze "narciarskie" kompletnie do dupy (np. pamiętny mecz Lecha z Koroną w Kielcach w śniegu po kostki choć wygrany przez Lecha  po golu "Krzycha" ) Oczywiście przypomina się słynny "zimowy" mecz = Lech - Juve :   https://gol24.pl/to-juz-15-lat-od-slynnego-meczu-lecha-poznan-w-lidze-europy-z-juventusem-arktyczne-warunki-snieg-temperatura-nawet-30/ar/c2-19121043 Ponoć było wtedy w Poznaniu MINUS  20℃, Włosi nie chcieli grać ! I tak naprawdę to była jakaś parodia piłki nożnej i tamten mecz nie powinien się odbyć. Ale odbył się , zamarzła w termometrach rtęć i Lech wydusił wymarzone 1-1  (bramka Rudiego głową, po rogu). Mecz oczywiście oglądałem, pazury oczywiście były z nerwów ogryzione ! Wracając do "dzisieja". Ciekawy był na pewno mecz Widzewa , który ponoć "idzie po Europę". Ponoć w tym sezonie wydał już 10 MLN € na tzw "wzmocnienia". Mecz z Jagą, która nie pęka. Ogl...

Piłkarski styczniowy chaos

 Kiedyś (pod koniec 20 wieku) zima była dla kibola okresem przerwy w piłce.     Padał śnieg, było zimno, drużyny były albo na wakacjach, albo gdzieś w cieplejszych krajach " pałaszowały grochówkę na obozach". Było to w pewnym sensie "wytchnienie od piłkarskiej ligi". Dla piłkarzy i chyba i dla nas kibiców było to niezłe rozwiązanie. Po prostu już pod koniec zimy "tęskniliśmy za piłką nożną". Czasami w tym czasie pogrywając sobie z kolegami, na hali,, "w nogę - 3x3".  I był to w pewnym sensie taki "naturalny czas łapania formy dla   kibola". Teraz tego oddechu jakby brakowało. Już w połowie stycznia grają prawie "wszyscy ważniejsi" plus wystartowała LM i LE. Plus (kiedyś tylko wzmianki w gazetach) są obowiązkowe transmisje ze sparringów polskich klubów. I już pod koniec stycznia jest wrażenie, że coś TEGO za wiele. Już tak nie bawią "powtórki bramek Ligi Mistrzów" i najczęściej nie chce się tych powtórek  "odpala...