Jak sama nazwa (rezerwy) wskazuje jest to coś po co w razie "draki" można sięgnąć, kiedy zaczynają się "braki kadrowe" lub pachnie kolejnym zjebanym sezonem. Gdy tonący brzytwy się chwyta. Po to te rezerwy są. I nie bierze się z rezerw graczy 30 letnich , a bierze obiecujących graczy w wieku 17 max 20 lat. I nie tylko po to by w tzw "podstawowej" drużynie kto miał wczesną wiosną grzać ławę. Tak jak to było w meczu we Wrocku gdzie wchodzili po prostu słabi gracze , zmieniający (piszę o pomocy i ataku) graczy równie słabych w tym meczu.I nie byli to biegający po boisku gracze "zasilający drużynę z rezerw" Żaden ze zmienników "nie dał impulsu" grze Klejorza. Po prostu jeden numer na koszulce został zmieniony przez inny. A zmiany wyglądały bardziej na "akt rozpaczy trenera" niż na planowany "zastrzyk świeżej krwi" i ożywienie gry. Co prawda na ławce byli "zauważeni w Turcji" Mońka -18 lat reprezentant U-15,17...
Kiedyś Pan Strejlau "odkrył Amerykę mówiąc dawno temu w TV cytuję : "piłka nożna to sport biegowy". Przez pewien czas w Lechu ,wierząc w "jakość graczy" , z uporem maniaka forowano " tiki-takę" i Lech miał najwyższe "posiadanie piłki" w lidze ,w kilku niedawnych sezonach . Wiem jednak, że w Polsce zmiany jakby tak bywają zwolnione. Tak było zawsze. I Barca dawno odeszła od tiki-taki na rzecz obowiązującego szybkiego grania przez skrzydła gdy w Lechu trwali w uporze.. Więc i bieganie, wybiegane statystyczne kilometry niedawno nie były najważniejszą pozycją w lechickich statystykach meczowych - dla trenerów z uporem maniaka mówiących " jak my posiadamy piłkę to rywal jej nie ma". Niewiele to dawało, a sukcesy odnoszono kiedy Lech miał szybkich, agresywnych skrzydłowych ( Kamyk, Skóra ostatnio, a dawniej Peszkin). Co zresztą potwierdziło się, gdy oni za niezłe bejmy opuszczali klub. Bo na Zachodzie obecnie liczy się: drybling i ...