Kiedyś (pod koniec 20 wieku) zima była dla kibola okresem przerwy w piłce. Padał śnieg, było zimno, drużyny były albo na wakacjach, albo gdzieś w cieplejszych krajach " pałaszowały grochówkę na obozach". Było to w pewnym sensie "wytchnienie od piłkarskiej ligi". Dla piłkarzy i chyba i dla nas kibiców było to niezłe rozwiązanie. Po prostu już pod koniec zimy "tęskniliśmy za piłką nożną". Czasami w tym czasie pogrywając sobie z kolegami, na hali,, "w nogę - 3x3". I był to w pewnym sensie taki "naturalny czas łapania formy dla kibola". Teraz tego oddechu jakby brakowało. Już w połowie stycznia grają prawie "wszyscy ważniejsi" plus wystartowała LM i LE. Plus (kiedyś tylko wzmianki w gazetach) są obowiązkowe transmisje ze sparringów polskich klubów. I już pod koniec stycznia jest wrażenie, że coś TEGO za wiele. Już tak nie bawią "powtórki bramek Ligi Mistrzów" i najczęściej nie chce się tych powtórek "odpala...
Pisałem. Mecze (nie wszystkie) oglądałem od 1/2 finałów i miałem wrażenie że :Maroko, Senegal, Nigeria, Egipt to były te najmocniejsze zespoły w tym turnieju, w Maroku. Oczekiwałem ,więc że w półfinale "będzie lała się krew", a bramek będzie cały worek. Bramki były DWIE Z GRY na 4 (w sumie meczach = półfinał, 3 miejsce i finał) . Półfinały - w czasie 90 minut gier plus ewentualnie dogrywki (Maroko-Nigeria) czyli grane dwa mecze = bramek z gry = JEDNA (Senegal strzelił ją Egiptowi). Dwa mecze 1 bramka. Mecz sobotni o TRZECIE miejsce też.... bez goli i też karne i tu Nigeria "pokonała Egipt". Cokolwiek to żałosne. Finał jak to finał, choć liczyłem ,że jeśli gra w nim GOSPODARZ TURNIEJU z "najdroższą" drużyną (Senegal) to coś będzie się działo. Piłkarze zaserwowali widzom tylko nieustanne pogawędki z sędzią. Za które w Europie zapewne posypałyby się żółte kartki. Tu dyskusja trwała w najlepsze. I w jej ferworze gracze zapomnieli jak się strzela bramki c...